Odcinek 172 – Halo Darku!

Ściągnij sto siedemdziesiąty drugi odcinek

Odcinek specjalny – nagrywany zza bramki San Marino plus pierwszy gol w historii podcastingu.

Reklamy

19 Komentarzy

Filed under sport

19 responses to “Odcinek 172 – Halo Darku!

  1. Paweł Szczudło

    świetna niespodzianka 🙂

  2. rwetes

    trener tlumaczy, że Salamon zgłosil zmęczenie i dlatego
    mimo iz nie zamierzał to jednak wprowadził Wasyla…
    jezu szczyt chamstwa. żeby tak kłamac.
    do cholery czym on sie zmeczyl w tym meczu?
    …to juz bardziej się zmeczyl Wasyl, ktory nie dogonil
    napastnika San Marino w jedynej ich akcji.

    co do zwalniania go. mam wrazenie, że skladu z Ukraina
    nie ustalal on, ze dal go sobie narzucic.
    to po to gramy sparingi, żeby w najwazniejszym meczu wiosny
    wstawic niesprawdzonego Majewskiego? to po cholere były
    te mecze z irlandią, Rumunią…
    dziś znow doradca statystyk ustalił, że Wasyl ma miec A60.
    czy my mamy Selekcjonera czy statystyka?

  3. Michał Zawada

    otóż to Rwetesie – otóż to

  4. cierpliwy

    Do tej pory miałem problem ze zrozumieniem nazwy tego podcastu „Subiektywny Podcast Sportowy” a dziś olśnienie! ten odcinek uświadomił mi dlaczego w nazwie podcastu jest ” sportowy”. 😀

    ps.
    Czy ktokolwiek dziś kibicował Polsce?

  5. Michał Zawada

    zawsze kibicuję Polsce, nawet z san Marino

  6. rwetes

    wyobraźnia

  7. mimou

    W pewnym sensie najlepszy odcinek w historii podcastu 🙂

  8. b.fan

    Znakomita niespodzianka, znakomita !
    Będąc wczoraj w sklepie spożywczym otrzymałem telefon od mamy, która dzielnie wspierała dopingiem księgowego w bramce gości 😀

  9. Michał Zawada

    mimou – w pewnym sensie 🙂

  10. grzegorzfcb

    No, panowie teraz to już tylko jeden krok do live podcastu, kanał na youtube(czy gdzieś tam) i jazda 😛

  11. cierpliwy

    taki live podcast podczas jakiegoś meczu mógłby mieć przebicie…:) ciekawa alternatywa dla znużonych komentatorami typ1:D i możliwy duży wzrost liczby słuchających albo nawet bardzo duży … potem już tylko sprytne przemycanie treści politycznych,założenie partii ,wygranie wyborów(ew. jakis przewrot/zamach) przejęcie władzy i robimy z tym porządek…ups.trochę się zagalopowałem ale w razie czego:
    PIS [ ]
    PO [ ]
    SLD [ ]
    SPS [X]

    a tak w ogóle ilu nas(słuchaczy) jest? możecie podać tak ok. ilu jest słuchaczy?

  12. Boys in Blue

    Ja słucham. Wystartowałem 2 miesięce temu nazad. Od samiutkiego początku. Jutro zrobię odc. 120-122. 😉 Mam długą drogę do pracy to se słucham. Jest fajnie czasem tylko parsknę na szybę, ale twardy jestem i nigdy nie wycieram. Dzisiaj naprzykład wstrząsnął mną odc. 118. Najmroczniejszy z mrocznych…smutny był…muszę się napić…
    ps.Pozdrawiam dobra robota-dodam was do znajomych na fejsie jak kiedyś założę sobie konto. Obiecuję.
    ps2.Co do meczu, to nie podobało mi się to faulowanie przez naszych piłkarzy. Co oni nie wiedzieli, że zawodnicy z San Marino muszą dzisiaj iść do pracy? 😉 (no może nie wszyscy, bo trzech to „zawodowcy” i mają pomeczową imprezkę).
    Pozdrawiam raz jeszcze Jacek.

  13. Paweł Szczudło

    Wczorajszy mecz Polaków z San Marino oglądałem w sumie jakieś 30 minut. Emocje i pozytywne uczucia wynikające z tej czynności przyrównałbym do procesu przygotowania oraz oddania do badania kału i moczu. Przyjemność żadna, wynik zwykle oczywisty. Co najwyżej możesz się niemile zaskoczyć. Zaskoczenia na plus nie było. Spośród oddających do badania kał nie jest chyba rozlosowywany przez NFZ zwycięzca Toyoty. Podobnie w przypadku Polaków. Mieli wygrać, czy 1:0 czy 10:0. Co za różnica, jesteśmy słabi pomimo, że mamy zawodników dobrych jak nigdy. O tym czy i na ile jesteś dobry nie mówią mecze z San Marino czy Lichtenstainem. W przypadku takich spotkań liczy się by mecz trwał jak najkrócej.

    Może to zabrzmieć jak ironia ale uważam poważnie, że Polska reprezentacja ma zawodników bardzo dobrych w ilości 3 (BVB) 3/4 dobrych, paru bardzo zdolnych ( młoda Legia) + Wawrzyniak, którego obecność na boisku trzeba zaakceptować. Tak dobrej kadry nie było nigdy. Kiedyś jej trzon stanowiła Wisła Kraków, która mocniej lub słabiej ale z tym samym skutkiem pukała do Ligi Mistrzów, teraz jej rdzeń jest osadzony zgodnie z niemiecką precyzją, która odpowiednio użyta w Dortmundzie przyczyniła się do największych sukcesów BVB od 15 lat. Problem moim zdaniem nie jest więc w materiale, bo jego jest pod dostatkiem i nawet do jakości trudno się przyczepić patrząc przez pryzmat tego co było lat temu 4-8-12. Chodzi o krawca, któremu nie staje umiejętności.

    Całe wiadro pomyj za dwa mecze w Warszawie zostało wylane na piłkarzy i trenera. Co do winy Fornalika się zgadzam bo jest słabszy ode mnie w Managera i pewnie nawet prowadząc Barcelone skończyłby ligę na miejscu niższym niż drugie. Jestem jednak stanowczo i zasadniczo mniej bezwzględny w stosunku do winy piłkarzy. Nawet najlepsza orkiestra może grać totalne gówno gdy dyrygent macha rękoma jakby tracił równowagę. Polska reprezentacja orkiestrą nie jest, nawet nam nie jest do niej blisko, ale jestem przekonany, że w tym składzie personalnym i z tymi młodymi, zdolnymi i już docenionymi w Europie piłkarzami, możemy grać piłkę, której nie będziemy musieli się nad Wisłą wstydzić.

    Często mam wrażenie oglądając reprezentację Smudy i teraz „ciesząc oko” kadrą Fornalika, że 90% bramek zdobywanych przez Polskę jest zasługą Jurgena Kloppa, a nie Franza czy Fornalika. Jedynym elementem, które w naszej reprezentacji działa płynnie, swobodnie i sprawnie – na poziomie europejskim jest współpraca piłkarzy, którzy schematy poruszania się po boisku i rozgrywania piłki pozyskali na boiskach Bundesligi. Prawda jest taka, że technikę pokazywali już w Polsce, jednak dopiero w Niemczech wykrzesano z nich wartość dodaną, ulepszoną o taktykę bez której w dzisiejszej piłce lepiej nie wychodzić na inny zespół niż San Marino. Zadaniem selekcjonara jest jak nazwa wskazuje selekcja – tutaj Fornalik wybiera trafnie, nie powołuje Hajty, Bąka czy Mili widać chłop mózg ma, i liczyć potrafi. Jednak nie rozumiem dlaczego przeciwko San Marino, które na naszą połowę bez piłki w pierwszej połowie weszło pewnie dwa razy, wystawiamy 2 defensywnych pomocników. Kretyństwo, głupota, czy może Fornalik nie ma szablonu na taktykę bardziej ofensywną? W szkolę uczyli tylko tej jednej taktyki. Taktykę się zmienia. W zależności od przeciwnika i celu. Jeśli grasz na San Marino, które od powstania styczniowego nie strzeliło gola w meczu oficjalnym to nie potrzebujesz budować muru przed własną bramką bo ten mur nie zostanie nawet przez wroga osikany, nie mówiąc o bombardowaniu. Jeśli idziesz na kolację z Natalią Siwiec nie edukujesz się na temat twórczości Szekspira, bo przyda Ci się to tak samo jak polskiej reprezentacji dwóch defensywnych pomocników przeciwko drużynie, dla której sukcesem jest dotrwać do końca meczu.

    Uważam, że trenera nie tylko trzeba zmienić ale trzeba go także, a może nawet przede wszystkim zatrudnić. Narazie gramy bez pomocy i ingerencji ławki, wybierany jest skład, a potem na boisku dzieje się spontan.
    Moje zdanie na temat meczu z San Marino:)

    Szkoda czasu na dalsze egzystowanie Fornalika w roli trenera. Nie myślę w perspektywie 2014 roku. Myślę w perspektywie kolejnych 4-6 lat . Piłkarze, którzy grają teraz i mają lat 23-28 są bardzo zdolni. 3 z nich stanowiąc siłę BVB jest w 1/4 Ligi Mistrzów. To nie jest przypadkiem. Przypadkiem jest Fornalik, który układa na planszy pionki nie bardzo znając zasady gry oraz sekwencje ruchów każdego z nich.

  14. b.fan

    sokole oko – znakomite !

  15. Tawot

    https://twitter.com/ZdzislawKrecina
    Doktor nauk, działacz, piłkarz, aktor, niedoszły papież…

    Świat się zmienia, Zdzich trwa jak opoka. Czasami warto dla poprawy humoru przypomnieć sobie stary PZPN 🙂

  16. harding

    faktycznie, istnieją odcinki, o czym świadczy powyższy, bez magicznych nazw własnych z Półwyspu Iberyjskiego 😉
    Nie zamierzam bronić naszych piłkarzy, którzy postawili się w trudnej sytuacji, ale w piątek Ukraińcy korzystając z przyzwolenia arbitra, zagrali w pierwszej połowie wyjątkowo nie fair. Ich bezwzględna taktyka to przerywanie naszych akcji za wszelką cenę: nie umiesz zatrzymać rywala bez faulu także z pomocą kolegów? w takim razie: kopnij go, przytrzymaj za koszulkę, daj kuksańca, podłóż nogę, staranuj, przewróć itp. Dla mnie to swoisty antyfutbol, przykro było na taką ich grę patrzeć. Przyjezdni kibice krzyczeli na trybunie: Ukraina the best! Owszem… w faulowaniu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s